Przeglądając jedną z lekcji kursu internetowego Hani Wesołowskiej dla specjalistów (http://analizait.pl/kurs-specjalistow-analizy/) pomyślałam: „Skąd taki analityk, który, załóżmy, pracuje 2-3 lata w zawodzie, trochę już wie i umie, ale to wciąż początek jego kariery, będzie wiedział czy, aby na pewno, nie jest w danym projekcie tzw. dyktafonem?”. Tzn. jego praca nie ogranicza się do spisywania tego, co powiedzą inni.

Przychodzą mi do głowy dwie typowe sytuacje, w których najłatwiej popełnić błąd „zapisywania zamiast analizowania”.

Oni mają autorytet

Jesteś nowym członkiem zespołu składającego się z kilku analityków i programistów. Wśród nich są osoby starsze od Ciebie stażem. Są doświadczeni, mają uznanie w organizacji, kilka udanych projektów za sobą. Powiedzmy, że do tej pory w większości przypadków osoby te, wypowiadając na ten lub inny temat, zazwyczaj się nie myliły.

Jesteście na spotkaniu, na którym ustalacie kierunek rozwiązania i plan działania. Wypowiada się jedna z osób starszych. Nikt oprócz niej nie podaje innych rozwiązań. A ty czujesz, że osoba ta nie przemyślała w pełni tego, co proponuje, nie do końca rozumiesz jej argumenty lub się z nimi nie zgadzasz. Powiedzieć to głośno? Czy przemilczeć, a podzielić się wątpliwościami tylko wtedy, jeśli ktoś zapyta?

Znam początkujących analityków, którzy bardzo często myślą słusznie, dostrzegają błąd lub widzą inne rozwiązanie, ale nie powiedzą tego w grupie, tylko po spotkaniu, po cichu, do kolegi lub koleżanki.

Jeśli chcesz być odpowiedzialnym analitykiem i masz argumenty, to nie powinieneś ich trzymać dla siebie. Pamiętaj, że w ten sposób zwiększasz potencjalne ryzyko niepowodzenia projektu. Nie uczestnicząc aktywnie, lecz tylko obserwując, nie dowiesz się czy dobrze myślisz. A jeśli nie rozumiesz tego, co jest omawiane, nie dopytasz, nie doprecyzujesz, może skończyć się tym, iż tylko zapiszesz słowa innych. Później wykonasz swój kawałek analizy bez większego przekonania i czasem, bez zrozumienia.

Na zachętę powiem, że często nowe osoby słucha się uważniej, bo mają świeże spojrzenie na dany temat, nie obciążone przyzwyczajeniami i złymi doświadczeniami.

Przecież wszyscy to wiedzą

Spotkanie z klientem. Przygotowałeś się na nie, ale nie idziesz sam. Jako, że jesteś analitykiem z mniejszym doświadczeniem, a temat jest dość złożony, będzie z Tobą starszy analityk znający dobrze dziedzinę i zmieniany system. Przed spotkaniem podzieliliście tematy. Macie agendę, cel, klient został przygotowany.

W trakcie spotkania pojawia się nowy wątek, który co prawda wynika z omawianych zagadnień, ale nic o nim nie wiesz. I w tym momencie starszy analityk bez dłuższego namysłu stwierdza: ‘Tak, tak. Przecież wiemy jak to działa. Dobrze, dobrze, uwzględnimy to’. I koniec. A ty nadal nic nie wiesz. Nie masz nawet pojęcia czy dobrze zrozumiałeś o czym mowa. Zastanawiasz się, czy to nowe wymaganie, czy to jest jedna z tych 1000 kwestii, których po prostu jeszcze nie wiesz o firmie, projekcie i systemie? Co robisz? Pytasz od razu, czy czekasz, aż skończy się spotkanie i konsultujesz się z kolegą, który ”wszystko wie”?

Moim zdaniem, przynajmniej jedno, dwa pytania warto zadać już na spotkaniu. Może być tak, iż po powrocie do biura okaże się, że jednak nie wszystko jest takie jasne. Czy będzie to wina tego starszego analityka? Ktoś zapewne powie, że tak. Skoro jednak jest to twój projekt, ponosisz za niego odpowiedzialność. Warto więc dopytać.

Zaczynasz w zawodzie analityka. Chcesz jak najbardziej pomagać klientowi, zespołowi i firmie. Uważasz, że powinieneś już wiele wiedzieć, nie wchodzić w paradę starszym i nie spowalniać projektu swoimi pytaniami. Czasem to Twoje własne oczekiwania wobec siebie hamują cię najbardziej. Zaakceptuj to, że wdrażanie się zajmuje długie miesiące czy nawet lata. Wielu z nas, o ile nie wszyscy, przechodzi przez ten sam etap niepewności. A przełożeni pewnie liczą się z tym, że potrzebujesz czasu, by być w pełni efektywnym analitykiem.

Z drugiej strony jednak wierz w siebie, w swoją zdroworozsądkową ocenę, intuicję, umiejętność zadawania właściwych pytań. A jeśli się mylisz? To powiedzą ci, że się mylisz. Przynajmniej wyrzucisz z głowy swoje myśli, zweryfikujesz je, dowiesz się czy to dobre rozwiązanie. Pozwól sobie się mylić. To nie wstyd. Rzadko masz pełen obraz sytuacji. Używaj argumentów, rysuj na tablicy, parafrazuj, upewniaj się, że każdy, z kim rozmawiasz, zrozumiał to tak samo. Rób wszystko, żeby dochodzić najbliżej sedna. Żeby rozumieć. Żeby robić analizę zamiast notatek.

4 KOMENTARZE

  1. Niby ok ale artykuł mógłby uwzględnić jeszcze jedną kwestię. Ciekaw jestem opinii autorki na ten temat.

    Jeśli idziesz na spotkanie z klientem jako młodszy analityk, występujesz także w roli eksperta przeznaczonego do realizacji projektu. Dopytywanie o szczegóły rozwiązań może być odebrane przez Klienta jako brak profesjonalizmu a wtedy ryzykujesz czymś więcej niż tylko tym, że się pomylisz. Zwłaszcza jeśli robisz to zbyt często.
    I teraz pytanie czy rola dyktafonu, który dopytuje starszego analityka już po spotkaniu, nie byłaby tu lepszym rozwiązaniem? Ogólnie nie demonizowałbym roli „dyktafonu” na spotkaniu zwłaszcza dla nowych w projekcie osób.

    • Witam, bardzo dziękuję za komentarz i opinię.
      Moim zdaniem, ‘ekspert przeznaczony do realizacji projektu’ to taki, który wykona odpowiedzialnie dane mu zadanie, czyli, jeżeli idę na spotkanie w roli analityka, to powinnam odpowiedzialnie podejść do tego właśnie zadania jakim jest analiza. W mojej opinii, dopytywanie o szczegóły nie jest oznaką braku profesjonalizmu, a właśnie na odwrót. Jestem analitykiem, więc dociekam, pytam, ustalam fakty, aby później zaproponować jak najlepsze rozwiązanie. Osoba z doświadczeniem także nie musi się znać na wszystkim (nikt tego od niej też nie oczekuje), jednym z elementów analizy jest wyciąganie umiejętne informacji, której potrzebujemy do realizacji projektu. Czym ryzykujemy jeśli zapytamy? Jeśli się mylimy, to dostaniemy taką informację. Gorzej, jak nie zapytamy, bo właśnie baliśmy się być odebrani jako nieprofesjonalni. Myślę, że to dość częsta przyczyna wykonywania notatek ze spotkania zamiast przeprowadzenia analizy. Skoro na spotkaniu jest młodszy analityk, to znaczy, że ma takie same prawo głosu jak inni.
      Nie mówię tu o skrajnościach, z zakresu pytam w nieskończoność i nie znam umiaru (w tym przypadku faktycznie lepiej powiedzieć klientowi, że wyjaśnimy tę kwestię wewnętrznie najpierw i wrócimy do tematu później).
      Nie mówię też o nie do końca zdrowych przypadkach, kiedy zostaliśmy przedstawieni klientowi jako wiedzące wszystko i z góry dostaliśmy polecenie się nie odzywać. W takim przypadku dobrze takie kwestie wyjaśnić najpierw wewnętrznie w organizacji i przed takim spotkaniem jasno określić role i odpowiedzialności.

      • Ok to rozumiem bo z artykułu nie wynikało jasno to co piszesz i już widziałem tą rzeszę dopytujących o wszystko młodszych analityków a’la osioł ze shreka :)

        Umiar jest dobry we wszystkim.

        • Od siebie dodałabym jeszcze że sposób zadawania pytań i w ogóle postawa osoby pytającej też są bardzo istotne. To są tak zwane „miękkie” aspekty pracy analityka. Pytania trzeba zadawać umiejętnie pod kątem szczegółów wymagania ale też tak aby nie zniechęcić do siebie współpracowników.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ