Czy analitycy wyginą? Bo przecież agile i w ogóle. To pytanie zadał Radek. I teraz pewnie żałuje, bo jak przystało na analityka na wyginięciu, napisałam więcej niż się komuś chce czytać :D Ale cóż – nie doczytasz, to się nie dowiesz ;) A nuż, widelec, potrzebujesz zabić trochę czasu przy piąteczku – proszę bardzo :)

Skąd to pytanie?

Jeśli nie jesteś „z branży”, to możesz się zastanawiać skąd w ogóle takie pytanie? ;) Ano, już spieszę z odpowiedzią.

W oczach wielu osób analityk jest kimś, kto jest specem od pisania dokumentacji. Opisuje wymagania i rozwiązania bardzo szczegółowo. On kontaktuje się z klientem, zadaje pytania, a potem tę wiedzę przekłada na dokumenty. Zespoły developerskie kontaktują się z analitykiem (jest takim proxy – pośrednikiem do klienta) i on im mówi, co mają robić, albo przesyła dokumentację do czytania. Zbieranie wymagań i pisanie dokumentacji trwa długo. Niektórzy opisują wymagania, robią 17 rodzajów diagramów (żeby jeszcze! ale często to tylko proza), opisują pola na interfejsie użytkownika i pola w bazie danych. Robią to dla całego projektu za jednym posiedzeniem. A co, jeśli po drodze zdarzy się błąd…? Zespół czeka, produkcja stoi, data wydania się oddala. Developerzy się denerwują, bo nie po to zrobili inżyniera, żeby teraz nie mieć nic do powiedzenia, kiedy widzą, że wymaganie czy rozwiązanie jest z d… z deka bez sensu.

Świat IT kieruje się teraz w stronę zwinności (tzw. agile), który to z manifestu nawołuje:

  • rozmawiajmy bezpośrednio, a nie przez procedury i narzędzia,
  • najważniejsze to zrobić działający system, a nie dokumentację,
  • współpracujmy z klientem, a nie bunkrujmy się kontraktami,
  • odpowiadajmy na potrzeby, a nie trzymajmy się planu, bo taki był plan.

W praktyce zdarza się tak, że zespół developerski nie chce rozbudowanej dokumentacji, nie chce jej czytać (woli, żeby ktoś przyszedł i opowiedział, co jest do zrobienia), nie chce, żeby czekanie na nią blokowało wytwarzanie, chce znać potrzeby z pierwszej ręki (np. rozmawiając z klientem, a nie przez dokumentację analityka), chce proponować zmiany, sposób wykonania, a nie mieć narzuconych bezsensowych projektów.

Skoro zatem szczegółowa dokumentacja nie jest potrzebna, to czy analitycy wyginą?

Kim jest analityk? Co robi analityk?

Co masz w głowie, kiedy mówisz „analityk”? Bo analityk analitykowi nierówny ;) Czy masz na myśli „pisarzy dokumentacji”? Dokumentacji free-stylowej, dokumentacji „nieważne, że bez sensu, ale muszę wypełnić ten szablon” czy dokumentacji z dobrych praktyk pisanej przez kogoś, kto się w tym kształcił? Czy masz na myśli tych, którzy idą na spotkanie i tworzą transkrypcję rozmowy? Czy tych, którzy zadają sensowne pytania, wyciągają wnioski, przetwarzają, analizują i syntezują informacje? Czy może tych, którzy dbają o to, by działania przynosiły biznesową wartość eksperckimi sposobami? Czy chodzi o tych, którzy siedzą z nosem w bazie danych czy tych, którzy biegają po całej firmie? Czy o tych, którzy dokumentują wytwarzane aplikacje, modelują procesy, robią warsztaty z klientami i developerami, opiekują się merytorycznie danym systemem czy obszarem biznesowym, doradzają rozwiązania dyrektorom i zarządom? O których pytamy? Czy którzy analitycy wyginą?

Bardzo lubię wracać do definicji z BABOK Guide, bo uważam ją za bardzo trafną. Mówi ona o tym, że analiza to „określanie potrzeb i rekomendowanie rozwiązań”. Co z tego wynika?

  • Wielu analityków ze stanowiska nie pasuje do tej definicji ;) Jeśli „naciapie” dokumentacji, ale na pytanie o to jaki jest w zasadzie problem, jaka jest potrzeba, cel tylko rozdziawia buzię, bo nikt tego do zanotowania nie podał, no to… cóż. Jeśli spisał 500 wymagań, ale nie potrafi zarekomendować rozwiązań, to nie o to nam w tej analizie chodziło. Nie jedziemy na akrod na liczbę stron.
  • Analizę może robić ktoś, kto ma w stopce w mailu prezes, UX, Product Owner, developer, architekt, sprzedawca, kierownik, specjalista do spraw XYZ, itp. itd.

Czyli kto ma dokładnie wyginąć? ;)

Co mogą robić analitycy?

  • Pomagać zajętym PO
  • „nauczyć się jeszcze jakiejś przydatnej rzeczy”
  • Analizować zarządzanie w firmie
  • Analizować procesy
  • Analizować aplikację biznesową
  • Doradzać jako ekspert dziedzinowy
  • Szkolić innych jako trener
  • Doradzać firmie swojej lub różnym firmom jako konsultant
  • Tworzyć dokumenty
  • Opisywać interfejsy i bazy danych
  • Podążać za głosem serca – robić to, do czego ciągnie, niekoniecznie mając na to jedną nazwę
  • … <wstaw inne>

Co mówi nam świat?

Nie ma sensu, żebyś czytał ten rozdział. Z powodu psychologicznego efektu potwierdzenia. Uważam, że analitycy nie wyginą i prawdopodobnie zauważam tylko fakty potwierdzające tę tezę, a ignoruję inne. Jeśli jednak jesteś ciekawy, jakie głupoty ponawypisywałam, to proszę bardzo :) A może też konkluzja nie będzie do końca taka różowa? Jeśli nie przeczytasz dalej, to się nie dowiesz ;)

Mogłabym pewnie porobić rzetelne badania i wstawić konkretne źródła i liczby, ale… czy możesz potraktować to bardziej jak rozmowę w kawiarni (kiedy pytasz „Hania, jak myślisz, czy analitycy wyginą?”) niż jak doktorat? Jak masz ciekawe źródła, dodaj w komentarzu, to będziemy edytować artykuł ;)

Liczba ofert pracy?

Rośnie. Patrząc na trójmiejski rynek na pracuj.pl, to przez ostatnie 5-6 lat liczba ofert w danym momencie wzrosła z 6 do 36. Badań czy statystyk nie widziałam, ale taka jest moja zrobiona na szybko perspektywa lokalna.

Liczba osób, certyfikacji, spotkań branżowych

Kiedyś, żeby spotkać analityka, to trzeba się było nieźle napocić. Było w Trójmieście kilka takich osób i byłam zaszczycona, kiedy mogliśmy się spotkać :) Dziś analityków jest wielu, wystarczy przejść do firmy, pokoju, biurka obok. Certyfikat z analizy kilka lat temu miało tyle osób co na palcach jednej ręki. Teraz to już w dziesiątkach można liczyć, jak nie w setkach. Spotkania branżowe kilka lat temu kojarzę tylko IIBA. Teraz mamy ze 3-4 duże konferencje rocznie w Polsce, nie licząc lokalnych meetupów.

Trendy za granicą?

Zawód ma się dobrze :) Mam wrażenie, że na zachodzie (wyłączając nieco Niemców) od początku postrzegali tę pracę pełniej niż my – bardziej jako konsultant dla biznesu. Stąd rozdział o analizie organizacji, analizie strategii w BABOK Guide. Polacy i Niemcy mieli często spojrzenie bardziej systemowe, bliższe strukturom danych, wymaganiom.

Automatyzacja i robotyzacja

Na jednej z konferencji ReQuest wystąpił prof. Andrzej Sobczak poruszając temat automatyzacji i robotyzacji oraz sytuacji analityka na tym tle. Padło pytanie – czy roboty przejmą pracę analityka? Jest nawet specjalna strona, na której można to sprawdzić :) www.willrobotstakemyjob.com. Jak ocenia się szanse automatyzacji pracy analityków? Na 1%. Są absolutnie bezpieczni, a planowane zatrudnienie zaliczy do 2024 roku wzrost o 21% ;) https://willrobotstakemyjob.com/15-1121-computer-systems-analysts

Dla porównania – zagrożenie automatyzacją pracy Software Developera wynosi 4% dla aplikacji i 13% dla systemów. Natomiast zagrożenie dla Programmers to 48%. https://willrobotstakemyjob.com/15-1131-computer-programmers

Konsulting biznesowy

Ostatnio spotkaliśmy się na kawie z doradcą biznesowym. On chciał się dowiedzieć jak zbliżyć się do analizy i systemów IT, a ja równie byłam zainteresowana jak wygląda jego praca na co dzień doradzając różnym firmom. Zapytałam dlaczego zainteresował się analizą? Powiedział, że coraz więcej rzeczy jest i będzie zinformatyzowanych – potrzeba kogoś, kto to ogarnie. Doradcy już nie tyle muszą się znać na fizycznych magazynach, taśmach produkcyjnych, fizycznych produktach, ile na systemach IT. Ot i przyszłość consultingu :)

Badania futurystów

Badania futurystów – będą potrzebne osoby z umiejętnościami analitycznego myślenia, rozwiązywania problemów.

Z mojego doświadczenia

Kiedy kończyłam studia, to nikt nie chciał być analitykiem (nawet na naszej specjalizacji, która była w dużej mierze pod to dedykowana). Tylko ja i jeden kolega (pozdrowienia dla Damiana :). A teraz? Są koła naukowe, szkolenia, konferencje, targi pracy – wiele osób taką ścieżkę sobie wybiera, wiele osób do mnie pisze – dzieli się tym swoim celem, szuka wskazówek. Wiele osób chce się na analityka przekwalifikować.

Kiedy ja szukałam pracy z 5-6 lat temu, to ogłoszeń na pracuj.pl dla Trójmiasta było jakieś 6. Teraz, kiedy wchodzę na stronę i szukam pracy dla analityka to wyskakuje mi 36 ofert.

Była sobie jedna firma, która swego czasu stwierdziła, że rezygnuje z analityków, bo widocznie generują za duże koszty i to nie jest dobra droga. Słyszałam, że rok później robili szkolenie z analizy dla pracowników, bo puchł zakres, trudniej było zapanować nad rentownością projektów. Dziś patrząc, ile jest obecnie ogłoszeń na analityka – natrafiłam na ofertę pracy z tej firmy :)

W innej firmie z kolei przez wiele lat obchodzili się bez analityków. Byli eksperci dziedzinowi, którzy wykonywali analityczne zadania, ale nikt nie postrzegał ich jako stricte analityków i nie wymagał stricte analitycznych umiejętności. Kiedy firma zatrudniła kilkoro analityków, zaczęło się rozprzestrzeniać po firmie to, co analitycy robią (przez współpracę, spotkania, szkolenia), to raptem z wielu zespołów i projektów pojawiły się potrzeby – to jeszcze my chcemy, to my też analityka! I posypały się ogłoszenia.

Wiele osób spłyca analityczne zadania. Kiedy przychodzą na szkolenie, to są zaskoczeni jak to jest obszerna wiedza. A to zaledwie wstępne liźnięcie tematu. Niektóre osoby są zaskoczone, kiedy mówi się im, że nie wystarczy spisać dokumentu, ale ile to jest chodzenia po ludziach, szukania, grzebania. I zaczynają widzieć, że sami nie dadzą rady albo wręcz, że wcale nie chcą się tym zajmować. Okazuje się, że wiele osób przyjmuje kompetencje analityczne w innych rolach, a niektórzy stwierdzają – ja się na tym nie znam i nie chcę tego drążyć, ale chcę analityka w zespole!

A co u innych?

Analogiczne pytanie można by zadać też do testerów, managerów, innych ról. Czy wyginą?

Mam ciekawe obserwacje na przestrzeni ostatnich kilku lat, jeśli chodzi o agile i ux. Mam wrażenie, ale może być to tylko moje wrażenie, że kiedyś bardzo twardo mówiło się „analiza to zło”. Teraz chyba ten głos zelżał, a nawet słyszę co jakiś czas takie bardziej liberalne opinie, a nawet wskazywanie obszarów, kiedy analiza się przydaje, czy nawet pomaga w dostarczaniu wartości.

Jeśli chodzi o UX to od kilku lat pojawiam się na spotkaniach branżowych. Słuchając konferencyjnych prelekcji UXów mam wrażenie, że ten świat też ewoluuje. Wyszliśmy od odkrycia, że interfejs użytkownika jest ważny. Zły interfejs może irytować, odstraszać klientów a nawet uniemożliwiać podstawowe zadania. Odkrywaliśmy, że to sztuka, obszerna dziedzina, w której można się rozwijać do mistrzostwa, a brak UX to słaby punkt w walce z konkurencją. Zatrudnialiśmy specjalistów UX. Teraz mamy UX Resercherów, specjalistów UX, UI i trudno spotkać kogoś, kto jest świetnym we wszystkim (Unicorn). Poruszyło mnie natomiast w zeszłym roku na UX Camp jak wiele osób mówiło do kolegów UXów – „słuchajcie, te ładne przyciski, kolorki, super makiety to nic, jeśli nie wiemy czy to faktycznie pomaga naszej firmie. Czy Wy to sprawdzacie? Czy wiecie jakie problemy rozwiązujecie? Jaki był efekt Waszych projektów?”. I jakoś tak miałam wrażenie, że te całe rozważania zaprowadzą nas do analizy biznesowej :) Choć pewnie nie wszyscy tak to nazwą.

Czy analitycy wyginą?

I tak i nie :)

Zacznijmy od tego dlaczego nie?

Zastanawiam się z czym przychodzą do mnie ludzie w firmie, o co proszą, w czym chcą porady czy pomocy. To dokumentacja, modelowanie, ogarnianie, gdzie idziemy i co mamy zrobić, uporządkowanie, nadanie kierunku, dogrzebanie się do sensu, moderacja, pozbieranie czegoś w dużej firmie, analiza skomplikowanego tematu, znalezienie zależności, znalezienie właściwych interesariuszy, komunikacja, zadawanie właściwych pytań, ustalenie od czego zacząć, jak zgrać się z innym działem, zespołem. Czy te potrzeby znikną?

  • Czy zniknie potrzeba określania potrzeb i rekomendowania rozwiązań? Nie sądzę.
  • Czy zniknie konieczność optymalizacji, działania we właściwym kierunku, dawania wartości klientowi, konkurowania na rynku? Nie sądzę.
  • Czy zespołom przestanie puchnąć głowa od złożoności, ilości pracy? Nie sądzę. Nie w dużych firmach, nie w złożonych architekturach.
  • Czy w każdym zespole znajdzie się osoba o wystarczających do projektu kompetencjach analitycznych? Nie sądzę.
  • Czy zespoły nie będą potrzebowały kogoś, kto je nauczy nieco analizy?

Czy widzę zespoły, które nie potrzebują analityka? Tak. To zależy od projektu, dziedziny, wiedzy, predyspozycji i preferencji zespołu oraz wielu innych czynników. Jako uproszczenie widzę taką zależność:

  • Jakie są potrzebne kompetencje analityczne w zespole? Np. w skali 1-6. To może wynikać ze złożoności projektu, firmy, dziedziny, systemu, rozproszenia, układu z klientem, regulacji, czasu życia systemu, itd. I ile osób potrzeba? 1 czy 2 czy ile do analizy?
  • Jakie są kompetencje analityczne w zespole? Np. w skali 1-6. Pewnie dla każdej osoby indywidualnie trzeba podać, bo są różne poziomy.
  • Jakie są kierunki rozwoju osób w zespole? Czy ktoś chce się rozwijać w analizie? Jak bardzo? Na tej skali 1-6 o ile chce się przesunąć? Ile osób?

No i wtedy patrzymy :)

  • Jeśli są niewielkie potrzeby analizy, może być tak, że nie potrzebujemy analityka.
  • Jeśli potrzeby analizy są, ale zespół posiada kompetencje – nie potrzebujemy.
  • Jeśli potrzebujemy analizy, ale zespół nie ma tak dużych, wtedy się zastanawiamy czy ktoś chce się w tym rozwijać i czy mamy na to czas/możliwości. Jeśli tak, to jedziemy ze szkoleniami, mentoringiem czy innymi takimi, a jeśli nie – to bierem analityka.

Czy analitycy wyginą? Tak. Wyginą Ci, którzy postrzegają swoją pracę jako tworzenie szczegółowej (niekoniecznie sensownej i potrzebnej) dokumentacji. Wyginą w miejscach, które tego nie potrzebują. Wyginą ci, którzy nie wnoszą wartości do zespołu i firmy. I to dobrze. Może znajdą swoje powołanie gdzie indziej (bo analityk bez powołania to już nie to samo :)), a może postanowią zostać analitykiem, który zasługuje na to miano.

Hania Tomaszewska
8 lat temu odkryłam, że analiza biznesowa to genialna rzecz. Od tamtej chwili zbieram doświadczenia w różnych firmach, branżach i projektach. Pracuję na etacie, prowadzę bloga, tworzę kursy, prowadzę szkolenia i konsultacje. Pomagam analitykom doskonalić warsztat pracy i rozwijać się, managerom układać procesy i rozwijać pracowników oraz przedsiębiorcom, aby rozwiązania IT wspierały ich działalność.

22 KOMENTARZE

  1. Ostatnio słyszałem od znajomej, że na ogłoszenie o pracę dla analityka w dużej firmie ubezpieczeniowej w Warszawie odpowiedziało dwie osoby. Obie nie miały doświadczenia w analizie :)

  2. Witam, Również spotkałam się ostatnio z tym pytaniem. Popieram liczne argumenty wymienione w tekście, niektóre z nich chętnie bym przegadała przy kawie ;).
    Zgadzam się, że analitycy nie wygniną, ale pojęcie analityka bardzo się zmieni i ta zmiana już następuje. Odwołam się do wspomnianej definicji z BABOKa że naszą pracą jest „określanie potrzeb i rekomendowanie rozwiązań”, ale w świecie tak gwałtowej ekspancji technologii oraz jej transformacji w firmach dla których te potrzeby określamy, będzie potrzeba nieco inna definicja tego jak robimy naszą pracę i jak nasza rola jest postrzegana. Od lat widać (popronowany choćby przez IIBA Competance Model) mówiący o hybrydzie BA z inną rolą. Myślę (i tu podeprę się się publikacjami „thoughtworks.com” czy „IIBA”), że rola BA przechodzi transformację do roli Digital BA, czyli analityka które będzie miał inny sposób myślenia – dopasowany to gwałtowych zmian jakie zajdą w najbliższym czasie: produktowy (zamiast projektowy), patrzenia na szerszy kontekst (zamiast przesadnej szczegółowości), bycia aktywatorem dla zespołów biznesowych (zamiast bycia ich proxy), itd. itd.
    Dotychczasowe umiejętności BA dla Digital BA to za mało, czerpmy zatem z kompetencji innych ról i nie bójmy się zmian. Pozdrawiam

    • To wszystko prawda i pewnie musimy tego doświadczyć, przetrzeć szlaki. Jednocześnie mam wrażenie, że to nigdy nie stało w sprzeczności z dobrą analizą. Nikt nam nie kazał być przesadnie szczegółowymi :)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ